Polish translation of 11 preguntas y
respuestas sobre la guerra imperialista en Iraq
. A Sindicato de
Estudiantes’ leaflet.

Redakcja serwisu socjalizm.org we współpracy z
Hiszpańskim Związkiem Studenckim Sindicato de Estudiantes


Ś
ciągnij
wersję PDF – drukuj, rozdawaj i promuj nasze strony!

Znajdujemy się w przededniu wybuchu kolejnej wojny w Zatoce
Perskiej. George W. Bush oznajmił już wszem i wobec, że „dyplomatyczne okno
zostało zamknięte”, a Irak zostanie zaatakowany, niezależnie od tego co w tej
chwili zrobi Saddam Husajn. Pytanie nie brzmi teraz czy wybuchnie wojna,
lecz kiedy?

Po raz kolejny w imię „wolności” i „demokracji” wielkie
mocarstwa imperialne przygotowują masakrę – tym razem Irakijczyków.

Pytanie 1

Czym jest „sojusz przeciwko międzynarodowemu terroryzmowi”
utworzony po 11 września?

Brutalne ataki terrorystyczne z 11 września, które
spowodowały zniszczenie Światowego Centrum Handlowego spotkały się – absolutnie
słusznie – z powszechną dezaprobatą. Psychopatyczni szaleńcy w stylu Bin Ladena
– wyhodowane przez CIA potwory, żywiące się nędzą i wyzyskiem świata arabskiego
przez wielkie mocarstwa – wyrwali się nagle spod kontroli Białego Domu, dając
swymi atakami idealny pretekst Bushowi do narzucenia światu niepodważalnej
dominacji amerykańskiego imperializmu. Realizując te plany, we wrześniu zeszłego
roku prezydent Bush ogłosił – nie mający precedensu w historii USA – dokument
dotyczący strategii wojskowej tego kraju. Na jego mocy, Stany Zjednoczone
rezerwują sobie prawo do prewencyjnego ataku, skierowanego przeciwko innemu
państwu, kiedy tylko zostanie to uznane za konieczne. Zaznaczono tam również, iż
USA nie pozwoli na osłabienie swej „ogromnej przewagi wojskowej”. Dokument ten
zawiera bardzo klarowne przesłanie: Ameryka „zadba” o pokój i
bezpieczeństwo na świecie, a kto ma jakieś wątpliwości co do tego może ponieść
surowe konsekwencje.
Zapisano także, iż amerykańscy wojskowi, rozmieszczeni
poza granicami tego kraju, nie będą podlegać jurysdykcji Międzynarodowego
Trybunału Sprawiedliwości.

Walka przeciwko tak zwanej „osi zła”, do której zaliczani są
wszyscy – od Saddama Husajna począwszy, a na Fidelu Castro skończywszy, w tym
także demokratycznie wybrany prezydent Brazylii Lula da Silva (popierany przez
ponad 60 milionów ludzi) – nie oznacza nic więcej jak tylko ograniczenia swobód
demokratycznych oraz uchwalanie co i rusz nowych ustaw, skierowanych głównie przeciwko zorganizowanym ruchom społecznego
protestu. W ramach tej kampanii, administracja Busha zaprojektowała już nowy
Departament Bezpieczeństwa, amerykańskie NKWD, który kosztować będzie około 40
miliardów dolarów rocznie, a zatrudniać 170 000 osób. Zaaprobowana została także
ustawa w praktyce odbierająca wszystkie prawa emigrantom, którzy od tej chwili mogą
być deportowani z USA za ich przekonania polityczne. FBI będzie mogła
podsłuchiwać telefony, nawet bez nakazu sądowego; mieć wgląd w świadectwa szkolne
i indeksy młodzieży; inwigilować protestujących przeciwko wojnie. Księgarnie
zmuszone są podawać dane osób, które kupują „wywrotowe” książki… Jednocześnie,
wyszło na jaw że CIA posiada rozkazy zamordowania podejrzanych „terrorystów”,
wybranych według własnego uznania. Ponadto – pośród wielu innych skandali –
mogliśmy się dowiedzieć, że rząd, aby przekonać opinię publiczną do swych planów,
może tylko i wyłącznie w tym celu w każdej chwili zatrudnić dziennikarzy.

Taka jest właśnie „demokracja”, którą tak bardzo chcą
narzucić całemu światu władze amerykańskie!

Pytanie 2

Jak Ameryka tłumaczy potrzebę wojny z Irakiem?

Tym razem wymówką ma być podejrzenie, że reżim Saddama
Husajna posiada broń masowej zagłady – włącznie z możliwością wyprodukowania
bomby atomowej – oraz jest w stałym kontakcie z Al Queidą. Z tego powodu
bezpieczeństwo USA i całego świata ma być rzekomo śmiertelnie zagrożone.
Doprawdy szokujące jest to, że wszystkie te bajeczki rozpowszechnia
supermocarstwo, którego udział w światowych wydatkach na zbrojenia oraz w globalnej
produkcji broni wynoszą odpowiednio 37% i 40%!

Nie dość, że Saddam Husejn pozwolił na powrót oenzetowskich
inspektorów i przegląd wszystkich swych instalacji, włącznie ze słynnymi
pałacami prezydenckimi. Nie dość, że Hans Blix, szef inspektorów rozbrojeniowych
ONZ w Iraku, jak i Międzynarodowa Organizacja Energii Atomowej (MAEA),
jednoznacznie potwierdziły, że nie ma dowodów na to, że Irak posiada jakąkolwiek
broń masowego rażenia i że nie skłamał on w swych oświadczeniach… Wszystko to
dla Pana G. W. Busha nie ma większego znaczenia. W rzeczywistości już w 1998
roku inspektorzy oenzetowscy stwierdzili, że iracki program rozbrojenia wykonany
został w 90-95%. Zaiste ciekawe jest zainteresowanie Busha – tego wielkiego
obrońcy i gwaranta pokoju światowego – akurat Irakiem, podczas gdy dziwnym
trafem nie za bardzo przejmuje się on posiadaniem bomb atomowych przez Pakistan
– „przyjacielską” i „sojuszniczą” dyktaturę wojskową, której działania już
nieraz popchnęły region na skraj wojny nuklearnej. Doskonale widzimy w tym
przypadku dwulicowość i fałszywość argumentów amerykańskich.

Ponadto należy dodać, że różnica militarna między USA a
Irakiem jest wprost niewyobrażalna – znacznie większa, niż podczas ostatniej
wojny w 1991 roku. W wyniku embarga oraz regularnych i ciągłych bombardowań,
Irak obrócony został w ruinę. Wystarczy spojrzeć na liczby. Regularna armia
iracka liczy obecnie 370 000 żołnierzy, podczas gdy w 1990 liczyła aż 955 000.
Liczba okrętów wojennych spadła z 38 w 1990 roku do 6 (El País, 26/12/02). Aby
odbudować potencjał militarny do poziomu sprzed 12 lat, Irak musiałby wydać 48
miliardów dolarów na zbrojenia. Jak wielkie zagrożenie może stanowić obecnie
Irak?

Pytanie 3

Jakie są prawdziwe przyczyny nowej wojny z Irakiem?

W regionie Zatoki Perskiej znajduje się 65% światowych rezerw
ropy naftowej. Przewiduje się, że w pierwszej dekadzie wieku XXI połowa
światowej konsumpcji ropy naftowej (w której Ameryka ma 70% udziału) będzie
realizowana za pomocą surowca pochodzącego z tego regionu. Irak, ze swymi ponad
70 odkrytymi polami naftowymi i złożami, szacowanymi na 112 500 milionów baryłek,
posiada drugie co do wielkości po Arabii Saudyjskiej złoża ropy naftowej na
świecie. I nie jest to bynajmniej drobnym szczegółem. Elity rządzące w Ameryce,
jak i na całym świecie są bardzo zaniepokojone obecnym kryzysem ekonomicznym.
W USA od miesięcy spadają inwestycje w przemyśle, a wszelkie wzrosty są bardzo
mizerne. W ciągu ostatniego roku zwolniono dwa miliony pracowników, spada
konsumpcja, rośnie liczba sporów pracowniczych, a przepaść między bogatymi i
biednymi systematycznie się powiększa (33 mln. Amerykanów żyje obecnie w
biedzie). Ponadto po zamachach z 11 września stosunki z Arabią Saudyjską – do
tej pory jednym z wierniejszych sojuszników Ameryki – zostały praktycznie
zamrożone. W tym kontekście kontrola nad światowymi zasobami ropy naftowej staje
się sprawą podstawową – i stąd właśnie tak wielkie zainteresowanie USA tym
regionem.

Prawdziwym celem władz Ameryki jest obalenie Saddama
Husajna i ustanowienie marionetkowego rządu, który pozwoli USA kontrolować
iracką i saudyjską ropę naftową.

Przy okazji, rząd Busha wykorzystuje kampanię poprzedzającą wojnę, aby spróbować odwrócić uwagę Amerykanów od
problemów wewnętrznych, których jest sporo: kryzys gospodarczy, skandale
finansowe ogarniające także najwyższe szczeble administracji, mobilizacje
pracownicze…

Znajdujemy się w przededniu kolejnej wojny o charakterze
stricte imperialistycznym – klasycznej wojny grabieżczej, o kontrolę nad nowymi
rynkami zbytu i surowcami, w tym wypadku nad ropą naftową. Rząd Busha bez
ogródek ogłosił, iż ci którzy nie będą go popierać, nie będą także uczestniczyć
w podziale łupów z irackiej wyprawy. Opozycja iracka (finansowana i sterowana
przez Stany Zjednoczone i nie mająca żadnego poparcia w kraju) już przyobiecała,
że firmom amerykańskim przypadnie największą część tego tortu. Takie są właśnie
prawdziwe interesy Ameryki. Bynajmniej nie chodzi tu o jakieś szczególne
zaniepokojenie istnieniem dyktatorskiego reżimu w Iraku lub chęć ustanowienia
prawdziwie demokratycznych władz w tym państwie.

W rzeczywistości USA chcą wzmocnić swą władzę polityczną i
wojskową, tym bardziej że wzrasta destabilizacja ekonomiczna oraz protesty
przeciwko próbom ustanowienia totalnej hegemonii Stanów Zjednoczonych na całym
świecie.

Pytanie 4

Dlaczego wybuchła pierwsza wojna w Zatoce?

W sierpniu 1990 roku Irak zaatakował Kuwejt. Zła sytuacja
gospodarcza i niepokoje społeczne po ośmiu latach wojny z Iranem były
przyczynami podjęcia przez reżim Saddama Husajna okupacji Kuwejtu. Umożliwiło mu
to opanowanie 20% światowych zasobów ropy i w ten sposób stawienie
czoła wewnętrznemu kryzysowi, który podkopywał jego pozycję. Oczywiście Stany
Zjednoczone nie mogły pozwolić, aby ten strategiczny dla ich interesów obszar

znajdował się pod kontrolą nieprzyjaznego im kraju.

Współpracownicy USA i innych wielkich mocarstw z
„obiektywnej” prasy natychmiast dostarczyli całe tony sensacyjnych „rewelacji”,
jeszcze raz demonstrując, komu służą wielkie korporacje międzynarodowe
kontrolujące przepływ informacji. Taki właśnie był prawdziwy powód wojny
w Zatoce z 1991 roku, a nie – jak to nam nachalnie wciskano – obrona demokracji
w Kuwejcie, który był i dalej jest krwawą, na wpół feudalną
dyktaturą.

Z Iraku nie pozostał przysłowiowy kamień na kamieniu – 85%
całej mocy energetycznej zostało kompletnie zniszczone, tak jak i duża część
przemysłu naftowego. Międzynarodowe źródła szacują, że więcej niż 200 000
Irakijczyków poniosło śmierć w czasie tej masakry.

A jednak, po zakończeniu wojny, USA nie odważyły się skończyć
z reżimem Saddama Husajna. Stało się tak między innymi z obawy przed rozpadem Iraku,
wskutek targających nim konfliktów etnicznych i religijnych
(Kurdowie, Szyici, Sunnici…), który spowodowałby jeszcze większą destabilizację w
regionie; ponadto nie dysponowano wystarczająco lojalnym wobec interesów Ameryki
kandydatem na następcę Saddama.

Taktyka zastosowana wtedy przez Busha seniora – i do tej pory
stosowana przez kolejne administracje – polegała na zastosowaniu zbrodniczego
embarga, otoczonego „demokratyczną aureolą” ONZ. Celem tego embarga było
zapobieżenie odbudowy państwa i uniknięcie przekształcenia się Iraku w
regionalne mocarstwo, a przy okazji przysłużenie się amerykańskim sojusznikom w
regionie. Nie należy zapominać, że Arabia Saudyjska i Kuwejt zyskały bardzo dużo
po wprowadzeniu embarga na Irak, który od 1990 roku przestał eksportować trzy miliony
baryłek ropy naftowej dziennie – ilość ta była limitem narzuconym mu przed
embargiem przez Organizację Państw-Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC). Pulę tę
rozdzielono między Kuwejt i przede wszystkim Arabię Saudyjską. Te wydarzenia
wpłynęły także na kondycję gospodarki amerykańskiej, ponieważ duża część
pieniędzy uzyskanych z eksportu ropy była przeznaczana przez Irak na zakup
uzbrojenia od Stanów Zjednoczonych. Jedna trzecia eksportowanej przez Amerykę
broni trafia właśnie do krajów tego regionu (Arabia Saudyjska tylko w 1997 roku
wydała na zbrojenia 11 z 45 miliardów dolarów uzyskanych z eksportu ropy). W ten
sposób, niejako przy okazji, USA utrzymują kontrolę militarną w regionie.

Pytanie 5

Jakie konsekwencje miało 12 lat embarga ekonomicznego?

Konsekwencje tego kryminalnego embarga i ciągłych
bombardowań, prowadzonych nieustannie od 1991 roku przez USA i Wielką
Brytanię, nie spadły ani na Saddama, ani na otaczającą go koterię.
Płacą za to codziennym cierpieniem, ofiarami i skrajną nędzą zwykli
Irakijczycy. Oto niektóre rezultaty dwunastu lat sankcji:

  • Produkt Krajowy Brutto Iraku spadł do poziomu z 1949
    roku;

  • obecnie Irak zajmuje 42 miejsce na liście 77
    najbiedniejszych państw świata, podczas gdy przed embargiem znajdował w
    grupie państw
    średnio rozwiniętych;

  • w 1989 roku dochód na głowę mieszkańca wynosił 3 500
    dolarów, a we wrześniu 2000 roku spadł do poziomu 252 dolarów;

  • zamknięto 60% fabryk, a bezrobocie wśród aktywnej
    populacji wynosi ponad 50%;

  • przeciętna długość życia spadła z 66 do 57 lat;

  • ponad połowa ludności żyje poniżej poziomu ubóstwa
    (mniej niż 9 dolarów miesięcznie na rodzinę);

  • ponad półtora miliona ludzi zmarło z powodu braku
    lekarstw oraz baku infrastruktury szpitalnej etc.;

  • z głodu zmarło około miliona dzieci poniżej pięciu lat,
    a obecnie cierpi z tego powodu 60% wszystkich dzieci;

  • na niektórych obszarach Iraku zachorowalność na raka
    wzrosła o 280% z powodu użycia zubożonego uranu w „humanitarnych” bombach;

  • tylko 44% ludności ma dostęp do bieżącej wody (w 1990
    roku 92%);

  • opieka medyczna dociera, według danych WHO, tylko do 28%
    ludności;

  • od grudnia 1998 roku na Irak spadło 2,5 razy więcej
    bomb niż w przeciągu poprzednich sześciu lat.

  • Od 1995 do początku 2001 roku Irak wyeksportował ropę o
    wartości 35 157 miliardów dolarów, z czego tylko 8 666 miliardów udało się
    przeznaczyć na zakup produktów humanitarnych. Resztę zablokowały USA i Wielka
    Brytania pod pretekstem, iż niektóre materiały mogą także zostać wykorzystane w
    celach wojskowych – jak chociażby grafit z ołówków. Ponadto duża część tych
    pieniędzy przeznaczona została na reparacje dla mocarstw koalicji za wojnę z
    1991 roku.

    Pytanie 6

    Czy ONZ może zapobiec wybuchowi tej wojny?

    Niestety nie, ONZ nigdy nie prowadziło niezależnej od
    amerykańskich interesów polityki.

    Gdy występują jakieś niezgodności, to Stany wykorzystują swoje
    prawo do weta w Radzie Bezpieczeństwa i korzystają z innych instytucji (takich
    jak chociażby NATO). Przy okazji doskonale widać imperialną butę i bezczelność,
    czyli prawdziwą twarz USA, które odtąd rezerwują sobie prawo do podjęcia
    „prewencyjnych ataków” przeciwko innym państwom kiedy tylko uznają to za
    stosowne. We wspomnianym wcześniej dokumencie napisano: „Nasze siły są na tyle
    potężne, by z łatwością móc odwieść potencjalnych przeciwników od gromadzenia
    potencjału militarnego celem przewyższenia lub dorównania Stanom Zjednoczonym”.
    Na ironię zakrawa fakt, że wymowa tego dokumentu jest następująca: „narody nie
    powinny używać prewencji, gdyż będzie to pretekstem do agresji”. Krótko mówiąc,
    imperializm amerykański dąży do osiągnięcia kontroli nad całym światem.

    Po raz kolejny przekonujemy się, że drogą dyplomatyczną nie
    można skutecznie walczyć przeciwko wojnie – jeśli jest potrzeba, można się
    przecież obejść i bez dyplomacji, jak to widzimy teraz. Dyplomacja służy tylko i
    wyłącznie jako zasłona dymna, która ma „legitymizować” atak na Irak i czynić z
    tego państwa, w oczach światowej opinii publicznej, atakującego, a nie
    broniącego się.

    9 listopada ubiegłego roku Rada Bezpieczeństwa ONZ
    zatwierdziła jednomyślnie rezolucję nr 1441, która żąda od Iraku przedstawienia
    na papierze wszystkich swych zasobów militarnych i wpuszczenia inspektorów
    rozbrojeniowych z ramienia ONZ. Niezastosowanie się przez Saddama Husajna do tej
    rezolucji otworzy drogę USA i Wielkiej Brytanii do zaatakowania Iraku w dowolnym
    momencie, choćby nawet inne państwa zasiadające w Radzie
    Bezpieczeństwa temu oponowały. Jeszcze raz ONZ okazuje się być tylko kukiełką w
    rękach wielkich mocarstw i międzynarodowej dyplomacji, zasłoną dymną, za którą
    przygotowuje się wojnę.

    Jesteśmy przeciwni tej wojnie, nie ważne czy będzie ona
    prowadzona wyłącznie przez USA, czy też będzie posiadała poparcie ONZ –
    organizacji, która już przedtem pozwoliła na bombardowanie Jugosławii,
    Afganistanu i wreszcie Iraku w 1991 roku (kiedy to – przypomnijmy jeszcze raz –
    zginęło ponad 200 000 ludzi), i która utrzymuje zbrodnicze embargo nałożone na
    ten kraj przed dwunastoma laty. Nie zapominajmy, że ten sam ONZ nic nie mówi,
    gdy Izrael (największe mocarstwo militarne w regionie, finansowane i uzbrajane
    przez USA) ciągle łamie wszelkie rezolucje Narodów Zjednoczonych. Nic nie mówi
    się o ludobójczej polityce premiera Ariela Szarona, który urządza holocaust w
    Palestynie.

    Pytanie 7
    Czy są fundamentalne różnice między stanowiskiem USA i Europy?

    Zasadniczo nie ma żadnych. Wszyscy zgodni są co do potrzeby
    wszczęcia wojny – nie ma żadnej „pacyfistycznej opozycji” oraz obrońcy praw
    człowieka pośród wielkich mocarstw. Rzekome różnice między klasami rządzącymi w
    Europie, a ich kolegami po fachu w Ameryce mają zupełnie inny charakter.
    Społeczny opór wobec wojny zarówno w Europie i w Ameryce jest bardzo duży,
    znacznie większy niż przy poprzednich wojnach. Fakt ten spędza sen z oczu elitom
    w różnych państwach. Dlatego szukają one wymówki, aby zyskać na czasie i w
    bardziej wydajny sposób sprzedać nam jakąś bajeczkę o potrzebie wojny i tym
    samym zminimalizować wynikające z tego konsekwencje polityczne. Jeśli ze strony
    rządów Francji, Rosji, Chin czy Niemiec występują głosy krytyczne wobec wojny,
    to nie dlatego że pełne są one pacyfistów i obrońców praw człowieka, ale dlatego
    że chcą one lepiej bronić swoich interesów i nie stracić swych wpływów w rejonie
    Zatoki Perskiej na rzecz USA.

    Państwa takie jak Francja czy Rosja także mają w Iraku swoje
    interesy. Firmy z tych krajów miały podpisane z reżimem Saddama Husajna
    kontrakty na wydobycie ropy naftowej, kiedy tylko zniesione zostanie embargo.
    Jeżeli teraz wybuchnie wojna i jej nie poprą, będą musiały pożegnać się z tymi
    lukratywnymi biznesami. Z nowym proamerykańskim reżimem tych kontraktów już nie
    odnowią. Dlatego chcą one wywrzeć jak największą presje, tak by nie straciły za
    dużo swych wpływów w regionie, kiedy Amerykanie – jak to już oficjalnie
    ogłoszono – będą kontrolować Irak bezpośrednio poprzez swój reżim wojskowy. Już
    teraz kłócą się niczym prawdziwe sępy o podział przyszłych łupów zdobytych w
    Iraku.

    Pytanie 8
    Co w takim razie zrobić z reżimem Saddama Husajna?

    Oczywiście reżim Saddama Husajna jest brutalną dyktaturą,
    która prześladuje i doprowadza do skrajnej nędzy miliony Irakijczyków.
    Powinniśmy aktywnie protestować, nie tylko przeciw wojnie, ale i przeciwko tej
    dyktaturze. Trzeba jednak w tym miejscu przypomnieć, iż w latach
    osiemdziesiątych podczas wojny z Iranem (w której zginęło ponad milion osób)
    Saddam był aktywnie wspierany, finansowany i dozbrajany przez te same Stany
    Zjednoczone. I tak na przykład obecny Sekretarz Obrony USA i jeden z głównych
    promotorów wojny Donald Rumsfeld w 1983 roku spotkał się ze zbrodniarzem
    Saddamem, aby udzielić mu możliwie jak największego wsparcia technicznego i
    wojskowego (w tym także i dostarczyć broni chemicznej).

    Nie jest dla nas obojętnym kto doprowadzi do upadku reżim
    Saddama, w imię jakich interesów i kto zastąpi go. Plany Ameryki są oczywiste:
    okupacja wojskowa Iraku przez co najmniej półtora roku. Inaczej mówiąc, chcą
    zastąpić Saddama jakimś generałem z Pentagonu, czyniąc z Iraku protektorat,
    którego gospodarka, wojsko i polityka będą kontrolowane przez USA. Dla
    amerykańskich interesów ważne jest tylko to, aby zastąpić „nieprzyjazną”
    dyktaturę, bardziej „przyjaznym” reżimem kontrolowanym przez Biały Dom – a to,
    że oba te rozwiązania oznaczają nędze i ucisk większości ludności już za bardzo
    ich nie interesuje. Ostatnia wojna w Afganistanie pokazuje jasno jaki jest
    mechanizm. Gdzie jest ta demokracja w Afganistanie, o której tyle gardłowały
    Stany? Jaka jest różnica między Talibami i aktualnymi władzami Afganistanu?
    Żadna. Kraj dalej podzielony jest między różnych dowódców wojskowych. Kobiety
    nadal muszą nosić burkę. Wzrosła tylko jeszcze bardziej nienawiść, bieda i
    zniszczenia oraz zginęło wiele niewinnych osób.

    Pytanie 9

    Co w tej sytuacji mogą zrobić Irakijczycy?

    Uciskana większość ludności świata arabskiego (lub
    jakiejkolwiek innej części świata) nie może wierzyć w to, że ich problemy mogą
    być rozwiązane przez amerykańskie czy oenzetowskie bomby. Dla Irakijczyków nie
    ma innego wyjścia prócz konsekwentnej i zorganizowanej walki przeciwko
    narzuconej im dyktaturze, ale także i przeciwko globalnemu systemowi, który ją
    utrzymuje. Aby uwolnić się od reżimu Saddama czy innych marionetkowych władz
    narzuconych przez USA, pracownicy i inne uciskane warstwy społeczeństwa
    irackiego muszą rozpocząć walkę o utworzenie rządu reprezentującego tylko i
    wyłącznie ich interesy i społeczeństwa, w którym zasoby ekonomiczne i dobra
    produkcyjne będą spoczywały w ich rękach, i będą wykorzystywane w celu pokrycia
    potrzeb społecznych większości, a nie zachcianek mniejszości. Słowem – potrzebna
    jest prawdziwie socjalistyczna transformacja społeczeństwa. Tylko w ten sposób
    możliwe będzie także przełamanie wrogości między różnymi narodowościami,
    religiami itp., z których składa się Irak.

    Pytanie 10
    Kto zapłaci rachunek za tę wojnę?

    Każdego dnia wojny z 1991 roku rządy europejskie wydawały
    równowartość ponad 600 milionów euro. Utrzymanie jednostek armii hiszpańskiej w
    regionie kosztowało miesięcznie około 2.4 milionów euro. Do tego trzeba jeszcze
    dodać 500 milionów dolarów na inne wydatki związane z interwencją, według danych
    ówczesnego rządu Hiszpanii. W 1991 roku UNICEF ogłosił, że mając 2,5 miliarda
    dolarów można by zredukować o 50% śmiertelność wśród dzieci i włączyć do systemu
    edukacyjnego 80% wszystkich dzieci Trzeciego Świata.

    Już teraz Bush oszacował koszt nowej wojny w Iraku.
    Będzie on wynosił ponad 200 miliardów dolarów. Do tego należy jeszcze dodać
    kolejne 15-20 miliardów dolarów rocznie, jeśli USA zdecydują się na okupację
    wojskową Iraku, co wydaje się bardzo prawdopodobne. Ponadto dochodzą
    jeszcze konsekwencje gospodarcze całej tej awantury, jak na przykład wzrost ceny
    ropy naftowej. Już teraz jedna baryłka ropy kosztuje ponad 30 dolarów, a
    analitycy przewidują, że jej cena może osiągnąć nawet i 60 dolarów. Wielkie
    koncerny międzynarodowe będą miały swój interes stulecia, a zwykli obywatele i
    ich rodziny, w każdym państwie, będą musiały zapłacić za to żywą gotówką.

    W Polsce budżet Ministerstwa Obrony rośnie spektakularnie.
    Wystarczy przypomnieć choćby ostatnie posunięcia związane z zakupem samolotów
    F-16, czy też dostosowaniem polskiej armii do standardów NATO. Nie możemy
    dopuścić do tego, żeby rząd zamiast finansować szkolnictwo publiczne,
    stypendia dla uczniów i studentów w potrzebie, służbę zdrowia, pomoc socjalną,
    zasiłki dla bezrobotnych czy budownictwo tanich mieszkań komunalnych, lekką ręką
    przepuszczał te pieniądze na wojnę, na której skorzystają tylko i wyłącznie
    wielkie, międzynarodowe korporacje petrochemiczne!

    Pytanie 11
    Co my możemy zrobić, żeby nie dopuścić do wojny z Irakiem?

    Jako młodzież i pracownicy ze Stanów Zjednoczonych, Europy i
    oczywiście także z Polski, możemy zrobić bardzo wiele, aby tę wojnę powstrzymać.
    Sondaże opinii publicznej i olbrzymie masowe demonstracje pokazują, że opozycja
    wobec wojny rośnie. W listopadzie 2002 roku 41% Amerykanów było przeciwnych
    interwencji w Iraku, a obecnie liczba ta na pewno jest znacznie wyższa. W
    Europie odsetek osób sprzeciwiających się wojnie jest jeszcze większy. W Polsce
    wzrósł on w ostatnim tygodniu do blisko 60%. Szczególnie widoczne jest to w
    Hiszpanii, gdzie w grudniu ubiegłego roku przeciwnych wojnie było aż 61% ludzi.
    Taka sytuacja ma także i swoje odbicie w ogromnych demonstracjach, które mają
    miejsce na całym świecie. A to wszystko jeszcze przed wybuchem wojny! Także i w
    USA dziesiątki tysięcy ludzi wychodzą na ulicę, aby pokazać swój sprzeciw wobec
    nowej wojny w imię interesów amerykańskiej klasy rządzącej, sprzecznych z
    interesami ciężko harujących Amerykanów. 18 i 19 stycznia miały miejsce
    międzynarodowe dni protestu przeciwko wojnie z Irakiem. W manifestacjach na
    terenie Stanów Zjednoczonych wzięło udział około 500 000 ludzi. W Europie
    protestowało jeszcze więcej osób. 15 lutego zaś widzieliśmy historyczne i
    bezprecedensowe manifestacje przeciwko wojnie. CNN szacuje, że na całym świecie
    na ulice wyszło około 110 milionów osób. Nawet w Warszawie, która przy tego typu
    okazjach zwykle nie może poszczycić się masowymi demonstracjami, przeciwko
    wojnie protestowało około 5 000 ludzi. To wielki krok naprzód. Już teraz
    zapowiadane są kolejne protesty przed wybuchem wojny oraz wielkie manifestacje,
    a nawet strajki, w dniu w którym się ona rozpocznie.

    W Polsce musimy mobilizować się przeciwko nowej wojnie, ale
    także i przeciwko rządowi Millera i obłudzie wszystkich partii politycznych,
    które w kółko bełkoczą o demokracji i obronie wolności obywatelskich, podczas
    gdy ograniczają prawa do swobodnego wyrażania opinii. Musimy domagać się, aby
    Polska w żaden sposób nie uczestniczyła w tej wojnie, żeby nie pojechał na nią
    ani jeden polski żołnierz. Polski nie stać na nową wojnę w imię
    wielkomocarstwowych ambicji i interesów światowej finansjery. Ani jedna złotówka
    nie może pójść na ten cel. Doświadczenie uczy bowiem, że pieniądze na wojnę będą
    pochodziły z i tak już pustych kieszeni pracowników, uczniów i studentów,
    emerytów oraz inwalidów, a nie z sejfów bogaczy. To my będziemy musieli zapłacić
    za tę wojnę i ponieść wszelkie jej konsekwencje.

    Jedynym sposobem na powstrzymanie wojny jest masowa i
    międzynarodowa mobilizacja pracowników, uczniów, studentów, bezrobotnych i
    wszystkich innych upośledzonych w dzisiejszej rzeczywistości grup społecznych.

    Prawdziwie pracownicze związki zawodowe i partie lewicowe
    powinny aktywnie przeciwstawiać się tej wojnie, organizując pracowników, poprzez
    komitety antywojenne w fabrykach i społecznościach lokalnych, skoordynowane w
    skali krajowej i mające wypracowany demokratycznie plan mobilizacji, którego
    częścią będzie strajk generalny przeciwko wojnie.

    Wbrew pozorom są to metody skuteczne, dzięki którym naprawdę
    możemy wpłynąć na rząd. Jak bardzo efektywne są takie działania pokazuje
    przypadek wojny we Wietnamie, kiedy to militarnie Amerykanie mogli ją zwyciężyć,
    ale nie pozwoliła im na to opozycja wśród obywateli własnego kraju. Podobnie –
    choć na mniejszą skalę – stało się w Hiszpanii w 1991 roku. Na skutek masowych
    mobilizacji promowanych przez Związek Studentów (Sindicato de Estudiantes) dwie
    główne centrale robotnicze – CCOO i UGT – ogłosiły 2-godzinny strajk generalny
    przeciwko wojnie. Później ówczesny hiszpański Minister Spraw Zagranicznych
    Fernández Ordóñez przyznał, że powodem, dla
    którego Hiszpania nie mogła bardziej aktywnie uczestniczyć w wojnie z 1991 roku
    była właśnie opozycja pracowników i młodzieży wyrażona poprzez strajki i masowe
    mobilizacje.


    Masakrę w imię interesów imperialistycznych możemy zatrzymać
    tylko poprzez masowy zorganizowany ruch społeczny na całym świecie.

    Pytanie 12

    Dlaczego na tę wojnę wybiera się także Miller, Siwiec i
    Kwaśniewski?

    W jednym szeregu z personifikacją wszelkiej politycznej
    patologii – prezydentem Stanów Zjednoczonych G. W. Bushem – stanęły i polskie
    (mieniące się „lewicowymi”) władze. Nędzny serwilizm, tania służalczość i
    prostackie lizusostwo połączone z „antyterrorystycznym” bełkotem stanowią
    mieszankę doprawdy obrzydliwą.

    Powodów dla których lokalni włodarze postanowili popełznąć w
    ogonie USA, wspierając zbrodnicze zamiary Busha jest kilka. Polskie władze
    znajdują się obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Trwa kryzys rządowy, rozpadła
    się koalicja, SLD traci zaplecze parlamentarne i społeczne. Ostatnie sondaże
    pokazują ogromny spadek popularności tej partii. Na ulicach zaś od miesięcy już
    trwają stricte robotnicze mobilizacje. Walczy ożarowska fabryka kabli, walczyli
    stoczniowcy, strajkiem grozili górnicy, manifestowali bezrobotni, prawdopodobny
    jest generalny strajk w sektorze kolejowym, niezadowoleni są studenci, którym
    odebrano ulgi, nauczyciele, którym nie wypłaca się miesiącami pensji, mobilizują
    się nawet niepełnosprawni, którym trójca SLD-UP-PSL odebrała ostatnie
    przysługujące im przywileje finansowe. Do tego wszystkiego dochodzą ostatnie
    rolnicze blokady dróg i strzelająca po oczach policja. Wszystkie te protesty
    odbywają się w kontekście pogłębiającego się kryzysu gospodarczego. Polska cały
    czas balansuje na krawędzi upadku. Ani Kołodko, ani Belka, ani żaden inny
    Balcerowicz nie zrobili i nie zrobią nic, by sytuacja uległa choćby minimalnej
    poprawie. W obecnych warunkach neoliberalnej furii trzęsącej polską
    rzeczywistością ekonomiczną nie będą nawet mieli ku temu sposobności! W swej
    desperacji liczą naiwnie na finansowy zastrzyk, który miałby się dokonać za
    sprawą „kontaktu stulecia”, czyli zakupu samolotów F-16 oraz związanym z tym
    tzw. offsetem. Już teraz okazało się to kompletnym nieporozumieniem. Strona
    amerykańska dopiero teraz okazuje prawdziwą treść swojej offsetowej propozycji
    inwestycyjnej, a serwilistycznie usposobiony polski rząd nie ma odwagi się
    wycofać z tego – absolutnie bezmyślnego – interesu. Zamiast budować szkoły i
    szpitale koteria rządowa kupuje samoloty. Z drugiej zaś strony Miller i jego
    świta liczą na medialne zabagnienie zbliżającą się wojną i zalanie opinii
    publicznej propagandową sieczką o  rzekomym niebezpieczeństwie i perspektywą działań
    zbrojnych. Jest to naturalna dla współczesnych elit reakcja na wzrastającą
    społeczną opozycję wobec jego działań. Niemniej jednak Miller z Kwaśniewskim,
    Siwcem i Cimoszewiczem, którzy najwięcej gardłują za wspieraniem USA w
    nadchodzącym akcie barbarzyństwa osiągają efekt odwrotny do zamierzonego.
    Dobitnie pokazała to demonstracja z 15 lutego, na którą przyszło ponad 5000
    osób! Zapowiedziana są kolejne manifestacje i protesty!

    Najlepszym dowodem na ewidentną obłudę i hipokryzję polskich
    władz jest fakt nieustającego pojękiwania o „państwie prawa” w sytuacji gdy
    popieranie inwazji USA na Irak jest z obecnym prawem NIEZGODNE! Za wspieranie
    ataku militarnego Kodeks karny RP w rozdziale XVI „Przestępstwa przeciwko
    pokojowi” przewiduje karę więzienia do lat pięciu. Artykuł 117 zaś traktuje o
    przestępstwach wojennych. Przypomnijmy, że owo niedopatrzenie wytknęła polskiemu
    rządowi grupa prawników – wykładowców Uniwersytetu Europejskiego VIADRINA we
    Frankfurcie.

    Inną sprawą jest niczym nie
    skrępowana głupota polskich funkcjonariuszy państwowych, a także
    wrodzona odporność na moralność, poszanowanie ludzkiego życia, praw
    człowieka, zasad elementarnej wolności i demokracji. Polski rząd, bez
    chwili zastanowienia, lekką ręką postawił krzyżyk na tysiącach istnień
    ludzkich, które pochłonie nowa neo-imperialna awantura wojenna Stanów
    Zjednoczonych pod dowództwem wielkiego „obrońcy praw człowieka” i
    „demokracji” George’a Busha! Kosztem prawdziwej eksterminacji resztki
    irackiej społeczności, która przetrwała ostatnie dziesięć lat sankcji i
    permanentnych bombardowań, duet Miller&Kwaśniewski buduje swój
    międzynarodowy prestiż. Nasze władze chcą pokazać, że są gotowe na
    popełnianie wszystkich kryminalnych czynów u boku amerykańskiej
    administracji, licząc naiwnie, że wcześniej czy później USA hojnie
    wynagrodzą Polskę wspomagając ją gospodarczo. Jest to utopijną mrzonką
    zdesperowanych politykierów!

    Zamiast tych wszystkich cudów, polskiej elicie rządzącej
    przypomniano gdzie jest jej miejsce w tym systemie. Prezydent Francji Jacques
    Chirac – komentując polskie poparcie dla USA i Wielkiej Brytanii – stwierdził,
    iż „lepiej by było gdybyście się nie wychylali i siedzieli cicho”. Fakt ten
    pokazuje dobitnie, że Polska jest tylko kartą przetargową w ręku jednej bądź
    drugiej grupy wielkich mocarstw. Tak właśnie wygląda „zjednoczona Europa”, do
    której nas tak nachalnie namawiają prostackie reklamówki medialne oraz „nowy
    porządek światowy”, w którym giganci biją się o strefy wpływów, surowce i rynki
    zbytu.

    Nie pozwólmy, by w imię interesów naftowych USA zabijane były
    głodujące irackie dzieci!

    ANI JEDNEJ ZŁOTÓWKI!
    ANI JEDNEGO ŻOŁNIERZA!
    ANI JEDNEGO NABOJU!
    NA WOJNĘ W IRAKU

    NIE DLA KOLEJNEJ BARBARZYŃSKIEJ WOJNY USA!
    ŻADNEJ KRWI ZA ROPĘ!