Niemcy ponownie się zbroją. Rzekomo dlatego, że Rosja byłaby w stanie zaatakować Europę już w 2029 roku, a zatem Niemcy muszą same być gotowe do wojny. Jednak, jak powiedział kiedyś Clausewitz, „wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami”. Lenin dodał, że polityka jest w ostatecznym rozrachunku skoncentrowaną ekonomią. Dlaczego więc Niemcy chcą się przygotować do wojny?
[Source]
Niemcy i Europa Wschodnia
W latach 70. część niemieckiej klasy rządzącej dostrzegła ogromne korzyści płynące z nawiązania stosunków z gospodarkami planowymi Europy Wschodniej. Oferowały one nowe, duże rynki zbytu dla towarów niemieckiego przemysłu oraz długoterminowe kontrakty na dostawy surowców energetycznych, takich jak ropa i gaz, od których niemiecki przemysł jest zależny do dziś. Niemcy udzielały tym krajom pożyczek, za które kraje te kupowały niemieckie towarów, stając się jednocześnie zależne od Niemiec.
Wraz z aneksją NRD i upadkiem stalinizmu Niemcy mogły jeszcze bardziej umocnić swoją pozycję jako dominującej potęgi imperialistycznej w Europie i rozszerzyć swoje wpływy na wschód. W ten sposób Niemcy, z obrotem handlowym wynoszącym 120,5 mld USD w 1994 r., stały się najważniejszym partnerem handlowym Rosji, znacznie przebijając wartość obrotów handlowych między USA a Rosją, wynoszący 56,3 mld dolarów.
Niemiecka Ostpolitik (polityka wschodnia) po 1990 r. balansowała pomiędzy dwoma celami: z jednej strony dalszym rozwojem partnerstwa gospodarczego z Rosją, aby zapewnić niemieckiemu przemysłowi tanią rosyjską energię – co martwiło zarówno kraje Europy Wschodniej, jak i Stany Zjednoczone – a z drugiej rozszerzaniem strefy wpływów na Europę Wschodnią, co nie spodobało się Rosji.
Rosja, poważnie osłabiona po upadku Związku Radzieckiego, musiała patrzeć, jak Niemcy zyskują coraz większe wpływy gospodarcze i polityczne w Europie Wschodniej. Jako część bloku zachodniego RFN miała w razie czego potęgę militarną USA za sobą. Aby rozwiać wątpliwości zarówno krajów Europy Wschodniej, jak i Zachodniej dotyczące odrodzenia Niemiec jako głównej potęgi europejskiej, niemiecki imperializm wykorzystał przede wszystkim rozszerzenie Unii Europejskiej (UE) na wschód. W miarę tego procesu w latach 90. i 2000. Niemcy zyskał wpływy w krajach Europy Wschodniej i coraz bardziej przywiązywał je do siebie gospodarczo.
Stany Zjednoczone z zadowoleniem przyjęły fakt, że Niemcy zastąpiły Rosję jako dominującą potęgę w Europie Wschodniej, co pozwoliło na dalszą izolację Rosji. Poprzez rozszerzenie NATO na wschód dążono do wyrwania Europy Wschodniej ze strefy wpływów odradzającej się Rosji, a Niemcy odegrały w tym procesie kluczową rolę.
Jednak Stany Zjednoczone dążyły również do wbicia klina między Niemcy a Rosję. Amerykański strateg Brzeziński stwierdził w 1997 r., że jednym z celów NATO było również utrzymanie Niemiec na smyczy USA, aby zapobiec podążaniu przez nie niezależną ścieżką w kierunku Wschodu. Europą i Niemcami można było sterować, ale blok niemiecko-rosyjski połączyłby nowoczesny niemiecki przemysł ze 150 milionami mieszkańców Rosji i praktycznie niewyczerpalnymi zasobami surowców. To poważnie osłabiłoby pozycję USA w Europie i stworzyłoby potężnego rywala.
Szczególnie za rządów Gerharda Schrödera z SPD część niemieckiej klasy rządzącej dążyła do większej niezależności od imperializmu amerykańskiego w polityce zagranicznej i stosunkach handlowych. Wyrażało się to na przykład w budowie gazociągu Nord Stream 1, propozycji Putina z 2001 r. w Bundestagu dotyczącej ścisłego partnerstwa politycznego oraz w stanowiącym szczyt w stosunkach niemiecko-rosyjskich moment, gdy Niemcy, Francja i Rosja zagłosowały przeciwko wojnie w Iraku w 2003 r.
Podczas swojej kadencji Merkel (CDU) najpierw zahamowała rozwój bloku niemiecko-rosyjskiego i wznowiła działania na rzecz pogłębienia stosunków amerykańsko-niemieckich. Stało się to pod presją imperializmu amerykańskiego, a także Polski oraz państw bałtyckich. W następstwie kryzysu ukraińskiego, rozpoczętego w 2014 r., klasy rządzące tych krajów przyjęły zdecydowanie antyrosyjską politykę, co zmusiło niemiecką klasę rządzącą do podjęcia działań na rzecz stłumienia tendencji odśrodkowych w UE. Merkel mimo to nie posunęła się tak daleko, by zrezygnować z kluczowych gospodarczo stosunków z Rosją. Dopiero podczas wojny na Ukrainie, trwającej od 2022 r., została do tego ostatecznie zmuszona przez imperializm amerykański.
Model montowni
Wraz z pierwszymi większymi prywatyzacjami w krajach byłego bloku wschodniego w latach 1990–1993 niemieckie firmy, takie jak Volkswagen, Mercedes-Benz i Siemens, zaczęły zakładać spółki joint venture w Europie Wschodniej. W kolejnych latach niemieckie koncerny motoryzacyjne umocniły swoją pozycję, a wkrótce w ich ślady poszli dostawcy. Wojny w Jugosławii pozwoliły na dalsze przejęcie kontroli nad regionem. Jednak prawdziwy skok naprzód nastąpił wraz z rozszerzeniem UE w 2004 r., a mianowicie przystąpieniem doń dziesięciu krajów byłego bloku wschodniego.
Dziś niemiecki imperializm rozszerzył swoje wpływy niemal na całą Europę Wschodnią. Wolumen handlu z krajami Europy Wschodniej osiągnął w 2025 r. nowy rekord, wynoszący 550 mld euro. Na przykład Polska jest obecnie czwartym co do wielkości rynkiem zbytu dla Niemiec, wyprzedzając nawet Chiny.
Przede wszystkim jednak region ten służy jako montownia, której niemieckie firmy mogą zlecać produkcję wymagającą dużego nakładu siły roboczej. Dzięki zorientowaniu na przemysł w dawnych gospodarkach planowych istnieje tu do dziś ogromny zasób wysoce wykształconych pracowników. A koszty pracy są bardzo niskie: podczas gdy koszty pracy wykwalifikowanego specjalisty w Niemczech w 2026 r. wyniosą 38,60 euro za godzinę, w Polsce będą to 5,92 euro, a w Rumunii zaledwie 1,95 euro.
Przewodnicząca Komitetu Wschodniego Niemieckiej Gospodarki wyjaśniła:
„Mercosur czy Indie mogą stać się ważne w przyszłości – teraźniejszość to Europa Środkowa i Wschodnia”.

Niemcy bronią swoich zdobyczy
Jednak Niemcy ryzykują obecnie utratę imperialistycznej dominacji nad tym regionem. W ciągu ostatnich 20 lat Rosji udało się ustabilizować pozycję i stała się ona globalną potęgą imperialistyczną. Wojna na Ukrainie pokazuje, że Rosja nie jest już gotowa zaakceptować ekspansji NATO i UE na wschód. Wychodzi z wojny na Ukrainie silniejsza i będzie próbowała wyprzeć Niemcy i UE z ich tradycyjnej strefy wpływów w Europie Wschodniej.
Jednocześnie Stany Zjednoczone wyraźnie wycofują się z Europy pod względem militarnym, gdyż wolą skupić swoje siły na powstrzymywaniu swojego głównego rywala, Chin. Jednak bez wsparcia wojskowego USA Niemcy i Europa z dnia na dzień tracą znaczną część znaczenia w polityce światowej.
Tymczasem rośnie również wpływ Chin w Europie Wschodniej: w 2025 r. wolumen handlu między Chinami a krajami Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł o 6,85%, a Chiny są obecnie drugim co do wielkości dostawcą Polski.
Właśnie dlatego Niemcy obecnie się zbroją! Kiedy klasa rządząca mówi o „obronie”, tak naprawdę chodzi jej o „prawo” do wyzyskiwania Europy Wschodniej. Z pewnością nie chodzi o obronę terytorium niemieckiego przed rzekomym atakiem rosyjskim, ponieważ Rosja nie ma obecnie ani interesu, ani niezbędnych zdolności wojskowych.
W 2025 r. Niemcy wysłały żołnierzy na Litwę. To pierwszy przypadek od 1945 r., kiedy to niemieckie oddziały zostały na stałe rozmieszczone za granicą. Kanclerz Friedrich Merz ujął to w ten sposób: „Ochrona Wilna to obrona Berlina”.
Walczmy z niemieckim imperializmem!
Od lat 90. XX wieku dominacja niemieckiego i zachodniego imperializmu przyniosła Europie Wschodniej jedynie kryzysy gospodarcze, zubożenie i zależność finansową wynikającą z wysokiego zadłużenia. Ponadto „demokratyczny Zachód” stara się wywierać wpływ polityczny w całej Europie Wschodniej, aby zabezpieczyć swoją pozycję władzy.
Niemiecki imperializm nie ma jednak dziś dobrych opcji; jest rozrywany między głównymi mocarstwami imperialistycznymi: USA, Chinami i Rosją. Jego upadek jest nieodwracalny. Niemniej jednak klasa rządząca próbuje temu zapobiec poprzez odrodzenie niemieckiego militaryzmu. Za to wszystko zapłaci klasa robotnicza i młodzież, pod pretekstem obietnicy, że choć teraz trzeba zacisnąć zęby, to na końcu tunelu czeka światło. To łgarstwo.
Jedynym sposobem na wyjście z tego kryzysu jest przejęcie przez klasę robotniczą kontroli nad własnym losem i walka o Zjednoczone Socjalistyczne Stany – Europy, a ostatecznie całego świata.




